Akcje
12 października 2010
Często się słyszy: “akcje”, “giełda”… O co w tym chodzi? Otóż kiedy firma jest warta minimum 500 tyś złotych, jej kierownictwo może zdecydować o sprzedaży części udziałów. To znaczy, że możemy sobie “wykupić” jakąś część danej firmy. Otrzymane od nas pieniądze inwestują. I teraz załóżmy, że zainwestowali dobrze – tyle ile zyskała firma, tyle proporcjonalnie zyskujemy. I w drugą stronę – jeśli chybią z inwestycją, tracimy. Oczywiście tych akcji nie kupuje się w sklepie. Trzeba założyć sobie konto w domu maklerskim. To znaczy można to zrobić inaczej – możemy mieć własnego maklera, który za nas wybierze, w co inwestować. Kłopot w tym, że makler też chce zarobić, raczej nie zajmuje się inwestycjami kilkuzerowymi. Tak więc otwieramy konto w domu maklerskim, zazwyczaj wystarczy 500 złotych na początek (szczyty rankingów zdobywają ING i BZ WBK). Wybieramy spółkę, której ufamy. Mamy do dyspozycji jej archiwalne osiągnięcia. Trzeba liczyć się z ryzykiem, poświęcić sporo wolnego czasu na kontrolę i mieć sporo szczęścia, ale zyski mogą być naprawdę wysokie. Wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi w Polsce można zarobić pieniądze. Prac jest mnóstwo, szczególnie tych sezonowych. W wszelkiego rodzaju miejscowościach turystycznych znajdziemy zatrudnienie z powodu wzmożonego ruchu klientów. Jest to dla nas dodatkowa atrakcja, bo przecież oprócz źródła dochodów są to też nasze wakacje, warto więc po lub przed pracą odrobinkę odpocząć i zrelaksować się korzystając z miejscowych atrakcji. I tu mamy pole do popisu. Możemy szukać nad morzem, w górach, nad jeziorem, w dużym mieście, ośrodku wczasowym zaszytym w głębi lasu czy w pobliżu zabytkowego zamku. Oprócz tego dochodzą prace sezonowe. Jednak ich wykonywania nie polecam w Polsce – jest to po prostu wyzysk. Poszukajmy dwa miesiące wcześniej, załatwmy sobie legalne pozwolenie i heja do Europy. Oprócz opalenizny i tężyzny fizycznej zyskujemy darmowy trening językowy. No i dorywcze bądź stałe prace całoroczne, takie które nie zabiorą nam całego czasu – ulotki, pomoc w barze, kelner, sprzedawca czy dostawca.