Nie wydawaj!
24 września 2010
Zarabiamy już kilka tysięcy w wakacje i o ile nie mamy noża na gardle wydajemy pieniądze na głupoty. Mam znajomych, którzy po wypłacie są w stanie zostawić tysiąc złotych w dyskotece jednego wieczora. Ludzie, to przecież nie do pomyślenia. Pierwsze, co należy zrobić to myśleć! Jeżeli zaczynamy się zastanawiać: wybrać zestaw noży ze stali nierdzewnej czy pójść na imprezę, to znaczy, że… Tak naprawdę nie potrzeba wydawać kasy ani na to, ani na to!!! Albo zbieranie na samochód, moim zdaniem bezsensowne. Nie myślcie, że jestem głupim bucem. Sam mam prawko i wiem jak wygodnie i miło jest niezależnie podróżować bez żadnych zmartwień opóźnień, dokładnie tam, gdzie chcemy i kiedy chcemy. Jednak czy w naszym wieku jest to takie konieczne? Nawet po rozłożeniu kosztów paliwa na towarzyszy, musimy liczyć się jeszcze z kosztami eksploatacji (olej, opony, płyny), ubezpieczenia i ewentualnego dokładania do napraw (skoro kupimy staruszka, nie liczmy na to, że będzie niezawodny. Plus oczywiście cena samochodu. Czy naprawdę nie możemy się bez tego obyć? Bank otwiera fundusze inwestycyjne i oferuje je klientom. Co to znaczy? W prostych słowach dajemy pieniądze bankowi, żeby on za nas decydował, w co inwestować. Oczywiście mamy wybór co do głównej orientacji danego funduszu. Najpewniejsze są fundusze stabilnego wzrostu. Bank inwestuje nasze pieniądze w waluty, lokaty i obligacje. Mamy niewielki zysk, ale jesteśmy pewni swojego. Nawet mimo kryzysu większość funduszy stabilnego wzrostu nie zaliczyła wpadek. I później już wybieramy pomiędzy stosunkiem pewności (lokat, walut, obligacji itp.) do ryzyka (akcje). Im większe ryzyko, tym więcej możemy zarobić. Wybieramy też rodzaj inwestycji (małe firmy, budownictwo itd.) oraz lokalizacje (Azja, Ameryka, Europa Wschodnia itp.). Należy jednak pamiętać, że bank nie jest odpowiedzialny za żadne straty i o jakikolwiek straty nie możemy mieć do nikogo pretensji. Oczywiście nie jest tak, że banki specjalnie tracą nasze pieniądze – to by im się nie opłacało, traciliby klientów i nie zyskiwali nowych. Fundusz inwestycyjny jest więc działaniem dla dobra obu stron i wszystkim się opłaca. Wystarczy kilkaset złotych, by pomnożyć swoje oszczędności. Spokojnie, mamy dużo czasu. Pomyślmy i zastanówmy się nad tym, co faktycznie mogłoby być opłacalne i sprawić nam choć trochę frajdy. Na początek warto zrobić prawo jazdy. Mało tego, że przyda się w życiu prywatnym, to jeszcze ułatwi znalezienie pracy – dostawca pizzy, kurier itp. To dobra inwestycja, wszystko wskazuje,że ceny kursów i egzaminów mogą już tylko rosnąć, a bez samochodu to tak jak bez komputera. Chciałem powiedzieć jak bez prawej ręki. Jeśli nie to, to zainteresujmy się ofertą szkół zawodowych w naszym mieście. Oferują bardzo ciekawe i przydatne kursy i szkolenia, często bezpłatnie. Mając zawód dużo łatwiej znaleźć pracę. Operator wózka widłowego, barman, czy cokolwiek innego przyjdzie nam do głowy poszerza nasze horyzonty i zwiększa szansę na większy zarobek, szczególnie za granicą. Mam wielu znajomych, którzy korzystali z takich ofert pracy i byli bardzo zadowoleni. Bo i trudno nie być. Praca nie jest ciężka, a nie napracowawszy się zbyt ciężko uzyskujemy bardzo dobry efekt.